tak proszę państwa - Rosja to stan umysłu, tam przez stulecia zmieniają się tylko czasy, nic poza tym, ruskie młyny propagandy mieliły od wieków skutecznie kolejne pokolenia, mielą je nadal, Wielki Brat ciągle patrzy, wszystko obserwuje i ma pod kontrolą, od dzieciaka wpajano tam do małoletnich głów carskie, potem radzieckie, by znów rosyjskie, a może putinowskie ‚wartości’, a po napaści Rosji na Ukrainę sytuacja nabrała ogromnie na sile, mechanizm indokrynacji i zacieranie granic między edukacją a militaryzacją zyskały poziom zatrważający, historia spokojnego fotografa/nauczyciela, który przez dwa lata kamerą, będącą swego rodzaju koniem trojańskim, dokumentował życie szkolne w małej miejscowości na Uralu, to pełen odwagi, trochę żartobliwy film, który właściwie jest dowodem, że za wschodnią granicą dzieją się znów rzeczy przerażające, młode, chłonne umysły są pompowane putinowską propagandą, pranie mózgów i właściwie całego społeczeństwa przypomina obrazki z Korei Północnej, serce krwawi na widok urabiania małych dzieci, a nawet tych naiwnych młodych ziomeczków wkręcanych w mielonkę propagandową, nie może tego pojąć i sprzeciwia się temu zwykły człowiek, szary obywatel, Pavel Talankin, który kocha swój kraj, swoje miasto, swoją obecność w społeczeństwie, z jego poczuciem bezsilności łatwo się utożsamić, a wszystko wywołane jest najprostszymi środkami, bez wielkich słów czy patetycznych haseł, nie każdy bohater przecież nosi pelerynę, duża odwaga i wielkie brawa, niech konfiturki i gaśnicobiorcy sobie obejrzą, niech sobie zobaczą orkowy mir, film zdobył Oscara za najlepszy pełnometrażowy obraz dokumentalny 2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz