NAGI LUNCH reż. David Cronenberg / 1991

 


ekranizacja powieści Williama S.Burroughsa przez Cronenberga, więc gwarantowana jazda bez trzymanki, pełna dziwaczności i ekscentrycznych pomysłów narkotyczna przejażdżka w głąb nieprzewidywalnego umysłu twórcy „Muchy”, właściwie to wizytówka Cronenberga, smakowita obrzydliwość o przejściu przez drzwi percepcji do krainy twórczego cierpienia i niepokoju, utkane to pomiędzy fikcją, narkotykowym odlotem i rzeczywistością, wszystko z pogranicza wymiarów, z pogranicza snu i jawy, jakbyśmy się bujali w świecie Kafki, ale w stylu kina noir, sci-fi i thrillera, w którym z czasem rzeczy się komplikują, oczywiście takie rzeczy najlepiej oglądać przy alko, papieroskach, ewentualnie maryśce czy małym kwasiku, wtedy piękny surrealizm doznań i agentury jest jeszcze piękniejszy, Cronenberg czyta Burroughsa i naprawdę ma odlot, widać, że panowie byli sobie pisani, a LSD to kpina przy środku owadobójczym!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz