słabiutkie heist movie z Kurtem Russellem i Mattem Dillonem, panowie grają braci - złodziei dzieł sztuki, gdzie jeden próbuje oszukać drugiego, a i tak finał wszystkich zaskoczy, tak jest w teorii, ale to zbyt oczywiste kino bez większych niespodzianek, kilka udanych sucharów, niezła obsada, ale to rzecz kompletnie pozbawiona oryginalności, nieautentyczna i na wskroś przewidywalna, klasyczne zagrania zapożyczone z klasyków złodziejskiego kina, właściwie to sztuka kradzieży cudzych pomysłów na robienie filmu (Guy Ritchie, Wes Anderson, a nawet nasze „Vinci”), widziało się takie historyjki miliard razy, szablonik do puszczenia w tle

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz