obrzydliwie bogaci ludzie mieszają w głowie Keirze Knightley, a my dostajemy nudny, ślamazarny, poplątany thriller przy którym usypiamy, jak to bywa najcześciej początek zapowiada się nieźle, historia przebywającej służbowo na ekskluzywnym jachcie dziennikarki, która późną nocą widzi, jak ktoś wypada za burtę, nikt jej nie wierzy, a na pokładzie nie brakuje nikogo, potem następuje zlot absurdów, nielogiczności, osiadamy na scenariuszowej mieliźnie i sami chcemy wyskoczyć za burtę, coś co zapowiadało się na wzór i styl Herkulesa Poirot’a, okazało się wielopoziomową głupotą, czekoladopodobnym produktem platformy streamingowej, ach gdzie te czasy, w których film z Keirą Knightley na statku gwarantował przynajmniej niezłą zabawę...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz