ROAD HOUSE reż. Doug Liman / 2024

 

sprawny i rzetelny remake filmu, w którym Patrick Swayze stał na bramce w lokalu i ze stoickim spokojem pilnował porządku, to było „Wikidajło”, teraz mamy powtórkę i znów szlachetne mordobicie, bezpretensjonalną rozwałkę, w której chłop chłopa tłucze, że aż miło, walą po mordach, szczerzą zęby i rzucają one-linery, sercem i duszą produkcji jest Jake Gyllenhaal, lakoniczny, wycofany, ale jak trzeba to walnie pięścią i zaserwuje filozoficzny bon mot, jego zwierzakiem, maskotką, świrem i odjazdowym złolem debiutujący na ekranie mistrz ringu Conor McGregor, mózg trochę boli od próby uwierzenia w fabułę, tak napompowaną i prawdziwą jak cycki Pameli Anderson, ale jako kreskówkowy, nieskomplikowany, oldskulowy i wakacyjno-plażowy cover naładowany testosteronem i przesadnym absurdem sprawdza się należycie



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz