CZY MNIE SŁYCHAĆ? reż. Bradley Cooper / 2025

 

stand up jako narzędzie do autoterapii, czyli jak chłop woli wziąć do ręki mikrofon i stanąć na scenie przed obcymi ludźmi, niż najzwyczajniej w świecie pogadać z żoną, wiadomo - najtrudniej przed bliskimi, kameralny komediodramat od Bradleya Coopera, który gra tu drugoplanową rólkę przyjaciela głównego bohatera, a w niego wciela się Will Arnett, to właśnie jemu rozpada się małżeństwo, rozwodzi się z Laurą Dern i próbuje poradzić sobie jak najlepiej w tej sytuacji, całość brzmi zachęcająco i intrygująco, ale oprócz naprawdę kilku wybornych scen, zresztą w których występuje sam reżyser, ma się wrażenie że stawka jest trochę zbyt niska, sytuacje zbyt wygodne, a całość nie wie w którym kierunku chce podążać, czy bawimy się w małżeński dramat i jest filozoficznie, mądrze, czule z naiwnymi tekstami, że lepiej nie rozstawać się z żoną, bo potem jest tak samo źle tylko bez żony, czy wydurniamy się przed tłumem nieznajomych i próbujemy obśmiać komediowe klisze, widać że Cooper cały czas szuka swojego stylu, potrafi ukontentować widza, umie prowadzić aktorów, sam zresztą jest świetnym, jego sposób opowiadania na pewno jest autentyczny, ale często idzie na skróty, wprowadza trochę chaosu i widać sporo warsztatowego niedomiaru, historia się trochę rozlazła, jest na pewno za długa, nijaka w swojej poprawności, odpowiednio nie parzy i mimo, że to rzecz skromniutka i chyba najbardziej ludzka w jego reżyserskim dorobku, to jakoś wyczuwalna jest napinka, by się sprawdzić kolejny raz od reżyserskiej strony 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz