oswajanie ciężkiego tematu jakim jest choroba afektywna dwubiegunowa, oswajanie bez pouczania, na luzie, z ogromnym dystansem, ale też niezwykle ciepło, po prostu po ludzku oglądamy perypetie rodziny, w której ojciec mierzy się z maniakalno-depresyjnymi stanami, cierpi, ale się nie poddaje, przez swój stan nie mieszka stale z najbliższymi, nie może dokończyć wielu swoich licznych projektów, ale bardzo się stara utrzymać jak najlepsze relacje z córkami i żoną, perypetie całej czwórki pokazane nieco ironicznie, zabawnie, choć wiemy, że wychowywanie dzieci i życie z kimś takim, to niemałe wyzwanie, krzepiące i z ogromnym ładunkiem optymizmu, z lekkością o odpowiedzialności, no i wszyscy grają jak z nut, a na szczególne wyróżnienie zasługuje Mark Buffalo, facet z problemami mówiąc najogólniej, który pokazuje, że nie łatwo być gospodyniem domowym, bipolarnym, biegunowym ojcem, właściwie ‚tatkiem z biegunko!’, ale to przecież świr z ogromnym sercem, a wokół niego cudnie bluzgające dzieciaki, no coś pięknego, facet zdobywa bieguny i szczyty aktorstwa, mały film, który pewnie nie zmieni świata, zbyt uproszczony i naiwny, chaos trochę, bo w końcu biegun, ale może wspaniale nastroić, cudeńko

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz